27.1.16

Nasze subiektywne polskie hity ksiazkowe: część 1


Nasza mala niedoszła poliglotka mimo flirtowania z nowymi technologiami jak telefonem smartfon  i pierwszym zauroczeniem filmem anonimowanym świnką Peppa lubi jednak "czytać" książki tzn. jak jej się czyta ksiażęczeki.

Podejrzewam, że u innych rodziń jest podobnie z tematem książeczek. Człowiek dużo kupuje i testuje. Każde dziecko jest inne. Alicja nie lubi "wszystkiego" tzn. każdej książki/opowieści lub bajki, co jej pod nos podkładamy i czytamy. Ma swoich ulubieńców. A czytający też chętniej sięga po książkę, bajkę, opowieść, która  mu się podoba.

W naszej rodzinie to tatie sprawia większą trudność wogóle zdobyć uwagę małej, i zainteresować ją. Samemu tatulkowi mało hiszpańskich pozycji się podoba...

Twierdzi, że to my z Polski mamy szczęście i mamy tyle fajnych, ciekawych i "edukacyjnych" pozycji. Albo jest "coś" w tym jego stwierdzeniu albo próbuje znaleść wymówki i usprawiedliwienia dla siebie.

Oto parę pozycji z naszych subiektywnie postrzeganych fajnych książeczek dla dwulatka/i 

Od 18 miesiąca życia dominują u nas nadal 


Babo chce; Lalo gra na bebnie; Binta

wszystkie 3 wydawnictwa Zakamarki Link (te trzy cudeńka szwedzkiej autorki i francuskiego ilustratora kompeltnie zawładnęły umysłem i fantazją naszego dziecka. My też bardzo się z tą rodzina polubiliśmy. 



Seria: Basia i Franek

Bobo: Hit nad hitami.
O Bobo dowiedziałam się z internetu,  Z blogu pani Anety, Bilingual znaczy dwujęzyczny, 
Miasteczko Mamoko y Różnimisie z Wydawnictwa Dwie Siostry zachwalać pewnie nikomu nie muszę. Piękne ilustracje i tematyka też ciekawa. Mam wrażenie, że w Polsce każde je zna. Polakom za granicą aż tak znane te pozycje nie są. A szkoda. Polecam. 

Tutaj Pani Aneta opowiada o Bobo :-)

U nas ulubioną częścią są drugie urodziny Bobo. Od 2o miesąca ćwiczymy dmuchanie świeczek i byliśmy super przygotowani na świętowanie u nas i prezenty.
Ale także wszystkie inne rozdziały i tematy przypadły nam do gustu. 




Link wydawnictwa


Dziś wreszcie doszła kolejna część Bobo i cieszymy się na nowe jego przygody, nowe słownictwo, tematy i wyrażenia. Tym razem będę musiała tak samo jak tato kombinować i czytają nie na głos po niemiecku wymyślać "tekst po polsku".

Miasteczko Mamoko Rok 3000. I jest chociażby w ilustracjach u nas troche "fantazji".
Różnimisie powróciły choć początkowo wogóle nimi zainteeswoania nie było.
Obydwie pozycje jednak zachywacaja ciekawym stylem ilustracji.
Wydawnictwo Dwie Siostry :-)



I ta trzecia mała książeczka, której bohaterami zachwyca się Alicja to "Tydzień krecika".
Napisana wierszem krótka opowieść o pracowitym tygodniu krecika i na końcowych stronach ilustracje z jego przyjaciółmi. I to właściwie o nich tutaj chodzi, nam, mnie i Alicji. Jest Myszka, Jeżyk i Zając.





Zima na ulicy Czereśniowej w podobnym stylu jak nasze polskie Miasteczko Mamoko.

U nas Mizielińscy są tym nazwiskiem synonimowym dla książeczek bez słów (przynjamniej dla mnie - jeśli ktoś zna więcej, to proszę pisać) a w Niemczech jest to pani  Rotraut Susanne Berner.





Króciutki opis:
"Pełna zabawnych szczegółów, sympatycznych postaci i ujmująco codziennych sytuacji książka obrazkowa, w której nie pada ani jedno słowo. Zimowa wyszukiwanka z bestsellerowej serii, która podbiła świat".

Link do wydawnictwa w Polsce Dwie Siostry:



No i jest u nas książeczka "Elmer i zagubiony Miś" - Elmera Alicja polubiła, że tak napiszę, po hiszpańsku i chyba automatycznie przyzwyczaiła się do niego czytanego od taty...Ale ja chiałam mieć choć jedną pozycje z tym sympatycznym Kolorowym Słoniem, żeby poczuć trochę jak jest tłumaczony na język poslki. Oryginał chyba pochodzi z angielskiego.
Fajnie go poczytać.


Jedno jest pewne. U nas nie może być za wiele "abstrakcji" - nie jesteśmy jeszcze na etapie fantazji (choć zaskakuje mnie upodobanie Miasteczkiem Mamoko i Rokiem 3000 :-). Najpiekniejsze są dla nas póki co historie prawdziwe, z życia wzięte i nie wymyślone.
Drugie tez jest pewne. Trzeba książeczek sie nakupować, jak to w naszym wypadku, trochę pieniażków na przesyŁki inetrnetowe powydawać, pobuszować na internecie i blogach i recenzji poczytać, żeby z tych wielu "impulsów" dziecko sobie parę tylko wybrało, upodobało i chało czytać.


Kommentare:

  1. Ale super wpis. Uwielbiam książki, szczególnie dla dzieci. Ja jestem uzależniona od kupowania dla Daniela książek po polsku i po angielsku a Daniel już jest zarażony tą miłościa do czytania. Też muszę się nieźle nagimnastykować tłumacząc w biegu z angielskiego na polski.

    Jak jesteście czasami zmęczeni tłumaczeniem tekstów to polecam wam książkę bez słów "Złodziej kury" Béatrice Rodriguez (w Polsce wydawnictwo Zakamarki, ale może być wersja oryginalna albo niemiecka bo przecież nie ma tekstu - ja kupiłam używaną na ebayu ;)

    Idę obczaić Bobo...

    AntwortenLöschen
    Antworten
    1. Witaj ponownie!Miło mi, że wpis się podoba. Niedługo będzie następny. Twój ostatni też jest ciekawy, muszę osobno zrobić komentarz :-) A co do "Złodzieja kury" - serdeczne dzięki za inofrmacje!!! Podziel się proszę Waszymi książkowymi perełkami. Jestem ciekawa co tam u Was na półeczce :-) Widziałam już parę ilustracji online o "złodzieju" i przypadł mi już do gustu. Trzeba zrobić zamówienie! My wogóle przechodzimy coraz bardziej do książeczek bez pisanego tekstu!

      Löschen
  2. Muszę wytargać tańczącą Bintę z miejsca gdzie się zapodziała, bo "Lalo chce" nie kręci jakoś Misi. Przyznaję się bez bicia, że potworne braki czytania wystąpiły u nas.. Dopiero teraz wracam do czytania na dobranoc jednej chociaż książki. Braki i więcej godzin w żłobku ugryzło nas teraz w pupy bo Miśka śmiga przerażająco dobrze po angielsku i to do nas też :-( Pozapominała strasznie dużo polskich słówek i upiera się przy angielskich. Nawet Papę nazywa Daddy z jakichś niezrozumiałyvh powodów. Porażka. A uparte się to to zrobiło na dwoje 2,5 roku.. Na dwa latka kochała Ciastko Maksa. Sa tez inne z tej serii: miska Maksa, nocnik itd.. Podobne do Bobo. Sama czaję się na kupno odkąd obejrzałam filmik pani Anety. Mam nadzieję, że teraz kilka dni w PL odblokuje mi Misię, bo jak na mnie zacznie wołać Mommy to chyba padnę. Życzcie nam powodzenia.

    AntwortenLöschen