Teraz juz minelo ponad cztery miesiace i mam wrazenie, ze waga i cyferki na niej wyskakujace sie ze mna drocza.Caly czas ten sam wynik i nic mniej...Rany boskie.
Wiadomo, bedac w Barcelonie w czasie Wielkanocy i majac non stop bagietke pod nosem, uzywalo sie jej do kazdego dania, nawet do makaronu, ryzu i kartofli...Tak wiec waga jaka byla w dwoch miesiacach jest nadal taka sama po czterach miesiacach po ciazy...
Wrocialam z Barcelony i staram sie nadal - oto kilka zapisow (zebym to sobie kiedys po 40-ste jak bede przypominac foczke nic nie zarzucac musiala):
- Sprobowalam raz uciec na zumbe wieczorem, ale to wogole nie zdalo egzaminu - Alicja za bardzo kocha mleczko i cieplo mamy wieczorami. Musze przy niej byc. To juz postanowione a zumba na jesien przelozona.
- Codziennych spacerow nie ma konca - juz znam cale miasteczko, wszystkie zakamarki i wypuszczam sie czasem juz na godzinne spacery poza miasteczko. Dobrze, ze mam tyle ciekawych rzeczy do zobaczenia a w szcezgolnosci na niebie
i na ziemi
- Stoi w naszym salonie ogromne hula hop, ktore bardzo rzadko w rece biore. Ale jak juz sie za nie wezme to i posycze i duma mnie rozpiera. Moja polozna kupila sobie takie same i po uzyciu wyskoczyly jej poporstu niebieskie siniaki...Z bolu...
- Uczeszczalam pilnie na oferowany przez polozna kurs po porodowy i pomagajacy poprawic stan naszych nieuzywanych miesni. A ze kurs byl w piatek wieczorem, to tez bylo bardzo chaotycznie z nasza rodzinna organizacja. Krokodylek wpadal za drzwi mieszkania, a ja wypadalam i z jezykiem na brodzie wracalam, zeby byc najpozniej na 20:30 przy malej.
- Udalo mi sie tez ostatnio pierwszy raz od bardzo dlugiego czasu isc i pobiegac nad jezioro. Cale 20 minut oddychalo mi sie calkiem dobrze. Jednak karmiac piersia musialam zalozyc calkiem "twardy" specjalny staniczek i mimo wszystko mialam jakies wyrzuty sumienia, ze moze doprowadze przez to do utraty mleczka...
- Juz bylam kilka razy sama na rowerze - udaje mi sie to wlasciwie tylko w niedziele, kiedy to Krokodylek jest w domu, nie robimy zakupow, nie mamy nic do zalatwienia. Jest to wtedy bardzo dla mnie przyjemny czas. A ze uwielbiam las a my blisko lasu nie mieszkamy, udalo mi sie w majowke, dnia 1. maja, odrazu przejazdem powdychac swiezego powietrza w lesie.
Schudnac to ja i do dzis wielce nie schudlam. Za to ile radochy i wolnosci i wiatru we wlosach na rowerze z poczatkiem maja ja mamuska poczulam.
Keine Kommentare:
Kommentar veröffentlichen