13.2.23
30.6.22
Dialogi
Skończone 4 lata, styczeń i luty 2018
Mamo co to jest planeta ziemia? Skąd się wzięła Ziemia?
Są inne planety? Kto na nich mieszka?
Mumia
Co to jest? Po co to jest? Ja się jej boję.
Dlaczego się jej boisz?
Bo ona w bajeczkach wstaje i straszy (dzieci)
Frieda i temat wypadku i bólu
Jesteśmy świadkami "wypadku" rowerowego chłopca.
Alicja obserwuje go. Ja mówie - chłopiec musi odczuwac teraz na pewno ból.
Alicja: On na pewno ma ból jak Frieda
Ja maluje też tak dużo jak Frieda, ale ja nie maluję o bólu. Ja maluje tylko dziewczynki i domy i drzewa
Poczatek marca, poczatek "wiosny" - Alicja mowi: mamo, moje serce sie zakochalo, zakochalam sie w Eldinie. On jest taki slodziutki. On ma taki slodziutki glos i ladne wlosy.
Mamo, jak bylas panna mloda to bylas ladna i bylas bez okularow tez ladna.
Mamo, skad biora sie produkty w supermarkecie, gdzie pani ze sklepu kupuje produkty?
Ona robi duze zakupy do swojego sklepu.
Mamo co to jest planeta ziemia? Skąd się wzięła Ziemia?
Są inne planety? Kto na nich mieszka?
Mumia
Co to jest? Po co to jest? Ja się jej boję.
Dlaczego się jej boisz?
Bo ona w bajeczkach wstaje i straszy (dzieci)
Frieda i temat wypadku i bólu
Jesteśmy świadkami "wypadku" rowerowego chłopca.
Alicja obserwuje go. Ja mówie - chłopiec musi odczuwac teraz na pewno ból.
Alicja: On na pewno ma ból jak Frieda
Ja maluje też tak dużo jak Frieda, ale ja nie maluję o bólu. Ja maluje tylko dziewczynki i domy i drzewa
Poczatek marca, poczatek "wiosny" - Alicja mowi: mamo, moje serce sie zakochalo, zakochalam sie w Eldinie. On jest taki slodziutki. On ma taki slodziutki glos i ladne wlosy.
Mamo, jak bylas panna mloda to bylas ladna i bylas bez okularow tez ladna.
Mamo, skad biora sie produkty w supermarkecie, gdzie pani ze sklepu kupuje produkty?
Ona robi duze zakupy do swojego sklepu.
Poczatek mojej metamorfozy. Pierwsze 6 miesiecy.
Ktoregos wieczoru w lutym 2018 natknelam sie buszujac po internecie na metamorfoze na sciance u Ewy Chodakowskiej. osobiscie nie chcialam i jej nie obserwowalam, a mimo to co jakis czas temu otwieralam jej konto i podgladalam. Jesli przez jakis czas cos takiego robie, to znaczy ze taki to profil jest warty czasu i konkretnej obserwacji.
Cos zaczelo dziac sie w mojej glowie. Wreszcie zrozumialam, ze samo sie nie robi. Ze te wszystkie przyklady, te kobiety, ten pot, ze ta cala Ewa to chyba jednak prwadziwe sa. I ta moja glowa wreszcie biedna pojela, ze bez pracy jednak nie ma kolaczy.
Zrobilam pierwszy skalpel. Oczywiscie po lebkach, oczywiscie po co bede sie wysilac, przeciez takie efekty i zmiany nie moga przydazyc sie mi.
Nadal nie wierze, ze moge duzo duzo wiecej, musze to sobie non stop wlascwie powtarzac.
Nadszedł marzec i zaczełam robic Skalpel juz 3-4 razy w tygodniu, oczywiscie nie zapominajac co jakis czas o najlepszych wymowkach. Przeciez mam dwojke dzieci, przueciez meiszkanie duze do ogarniecia, przeciez okres juz sie zbliza i buzuje, przeciez nie samym sportem i Skalpelem czlwoiek zyje.... I takie mysli mam wlasciwie do dzis. Boje sie rzucic i juz plynac.
Kolejne miesiace byly probami wytrwalosci systematycznosci i non stop pod gorke.
Co lub kto przczynily sie do moich malych zmian.
Cos zaczelo dziac sie w mojej glowie. Wreszcie zrozumialam, ze samo sie nie robi. Ze te wszystkie przyklady, te kobiety, ten pot, ze ta cala Ewa to chyba jednak prwadziwe sa. I ta moja glowa wreszcie biedna pojela, ze bez pracy jednak nie ma kolaczy.
Zrobilam pierwszy skalpel. Oczywiscie po lebkach, oczywiscie po co bede sie wysilac, przeciez takie efekty i zmiany nie moga przydazyc sie mi.
Nadal nie wierze, ze moge duzo duzo wiecej, musze to sobie non stop wlascwie powtarzac.
Nadszedł marzec i zaczełam robic Skalpel juz 3-4 razy w tygodniu, oczywiscie nie zapominajac co jakis czas o najlepszych wymowkach. Przeciez mam dwojke dzieci, przueciez meiszkanie duze do ogarniecia, przeciez okres juz sie zbliza i buzuje, przeciez nie samym sportem i Skalpelem czlwoiek zyje.... I takie mysli mam wlasciwie do dzis. Boje sie rzucic i juz plynac.
Kolejne miesiace byly probami wytrwalosci systematycznosci i non stop pod gorke.
- Wyjazd w kwietniu do tesciow i pyszne nieregularne jedzonko w Barcelonie. Podczas 10 dni z dziecmi tam i mezem zero skalpela.
- Wyjazd w czerwcu do rodzicow w Polsce. Powrtoy kulinarne do dziecinstwa. Zdrowe i calkiem niezdrowe grzeszki. Podzcas 7 intensywnych dni samej z dziecmi w Polsce zero skalpela.
- Wyjazd na "konkretne" wakacje znowu do Polski. Sierpien 2018. Z dziecmi i mezem autem 1300 km. Po 7 dniach w Polsce cos sie we mnie dzieje, robie wreszcie skalpel i czuje TO - BLUESA.
- PUNKT KULUMINACYJNY - CHRZEST BLANKI I MOJ WYGLAD TEGO DNIA. UBRANA W KOMBINEZON MASSIMO DUTTI, 37 LETNIA ZADBANA I USMIECHNIETA LASKA. Nigdy nie dostalam tylu kompelmentow w czasie jednego dnia. Zrozumialam, ze widac moje zmiany.
- Powrot do Niemiec, zatrzymujemy sie w Wiedniu. 3 cudowne dni, nowe doswiadczenia. Skalpel poszedl i swiat zaczal znowu wygladac dla mnie inaczej. 33 stopnie za oknem a ja naladowana energia :-) Niesamowite.
- Powrot do rzeczywistosci naszej poludniowo niemieckiej. Koncówka sierpnia. ROZKRECAM sie. Odkrywam diete Ewy Chodakowskiej, zamawiam, ale konsekwentna nie jestem. Za to Skalpel na zmiane z bieganiem dominuja moje zycie :-) w pozytywnym slowa znaczeniu.
To zdjecie wywolalo pare fajnych komentarzy i dodalo mi sily, wiary i pewnosci siebie.
Co lub kto przczynily sie do moich malych zmian.
- kanal Nisiax na youtubie, mlodej i energicznej polki, kosmetyczki zyjacen w Nowym Yorku, uprawiajacen czynnie bieganie i yoge. Cudowna energia z niej bije.
- Z Polecania wyżej wspomnianej Agnieszki, zakupiona ksiazka Beaty Sadowskiej przeczytana na czytniku "I jak tu nie biegać!"
- Profil instagramowy Ewy Chodakowskiej.
11.1.18
święta za pasem // i po świętach
Chciałabym wrócić do kawałka mojej wirtualnej przestrzeni i postarać się w ten sposób uchwycić kawałek naszej rzeczywistości. A tymczasem dzieci rosną, czas ucieka, blog czeka albo i nie czeka. święta, święta i czas na kolejne postanowienia :-)
27.3.17
Hity językowe
I znowu zleciało pół roku. Obiecanki cacanki a powrotu na blogu jak nie było, tak nie ma...
Pierworodna rośnie, mówi w trzech językach a interesuje ją jeszcze czwarty, angielski. Ma obecnie 3 latka i 3 miesiące.
W między czasie drugie dziecko już na świecie. Młodszy mały braciszek Adaś. 5 miesięcy.
Kłaniam sie nisko wszytskim blogującym, aktywnie piszącym rodzicom. Piękne to. Zazdroszczę. Ja na zakręcie nie wyrabiam. Nie wspominając już o blogu.
Dziś postanowiłam, że sią poślizgnę, ale dłużej tu zabawię i napiszę.
Pierworodna rośnie, mówi w trzech językach a interesuje ją jeszcze czwarty, angielski. Ma obecnie 3 latka i 3 miesiące.
W między czasie drugie dziecko już na świecie. Młodszy mały braciszek Adaś. 5 miesięcy.
Kłaniam sie nisko wszytskim blogującym, aktywnie piszącym rodzicom. Piękne to. Zazdroszczę. Ja na zakręcie nie wyrabiam. Nie wspominając już o blogu.
Dziś postanowiłam, że sią poślizgnę, ale dłużej tu zabawię i napiszę.
23.9.16
Kolejny powrót na bloga
Długo nas nie było, więc sporo jest do nadrobienia. Nie wiadomo od czego zacząc. A że ten blog ma na dzień dzisiejszy duży fokus rozwoju jezykowego wielojęzycznego malucha, to czas nadrobic tego typu (ale nie tylko) informacje. Podróżniczo też chętnie chciałabym co nie co zapisać lub Wam polecić....
Mija dokladnie ponad pol roku od ostatniego wpisu - Alicja bedzie mieć dokładnie 33 miesiące, brakujące 3 miesiące do 3 roku życia.
Brakuje też okolo niecałe 3 tygodnie i Alicja będzie mieć braciszka i będzie prawdziwą starszą siostrą.
Rozpoczniemy nowy etap życia. Nowy etap językowy...Cokolowiek to będzie jeszcze znaczyć.
Podsumowanie językowo:
- używa coraz więcej słów po polsku i po hiszpańsku
- dodatkowo coraz częściej pyta tak jak to robiła w przeszłości jak na dane słowo mówi się po niemiecku. Używa zawsze tego samego triku, pytania: - jak mówi Monja (Monja dziewczyna ze żłobka, która nagle od września pracuje w przedszkolu, czyli w innej sali, nadal jest synonimen "języka niemieckiego")
- coraz więcej mówi w zdaniach z czasownikiem, przymiotnikiem lub przyslówkiem
- coraz częściej brak jej słów po polsku w glębszych/rozwiniętych pytaniach/rozmowach - żeby się do końca wyrazić - w tym momencie w polskim, na pytanie nie znając/nie wiedząc jak odpowiedzieć mówi tak śmiesznie: "TaK". to ja wtedy, ale Alicja co "Tak"? I próbujemy i wałkujemy i rozwijamy wątek. Wymaga to naprawdę czasu i cierpliowści...
- po hiszpańsku osiągnęła, dzięki ciąży i mojej wieczornej niedyspozycji do czytania jej bajeczek, świetny rytuał i poziom wspólnego czytania z Krokodylkiem. Tym samym można powiezdieć, że z mniejszym wysiłkiem jej poziom hiszpańskiego i zasób słów po hiszpańsku nie różni się nadzwyczajnie od poziomu polskiego.
Poza tym, Krokodylek Tatulek tak się rozwinął w tej oto roli wieczornie czytającego, tak to lubi i praktykuje, że między marcem a lipcem Alicja prawie nie odczuwała potrzeby mojego czytania jej :-( Do dziś dzień przeciętnie 6-7 dni w tygodniu wieczorem Alicja preferuje czytanie z tatą po hiszpańsku. świetną pomocą jest przy tym mały gadżet. To lampka rowerowa, którą Tatulek kupił na czoło, żeby mógł jeździć w ciemnościach. Okazuje się, ze ta lampka to pełna frajda. W pokoju zostaje zgaszane światło i Tatulek zakłada lampkę na głowę, ona daje tyle światła, że wystzarcza im oboje na oglądanie książeczki i jest już wystarczająco tajemniczo, ciekawie i motywująco dla Alicji.
Przyznam się, że jeśli ja czytam leżąc obok z brzuchem też zakładam lampkę. Nie wyobrażam sobie już czytania inaczej lub z dużą zapaloną lampką lub mała lampką obok. Musi być lampka na czole.
Wyobraźcie sobie takich ala czystych wykąpanych leżących górników :-)
- od 2 tygodniu po powrocie z wakacji - w żłobku pewien chłopiec, którego rodzice pochodzą z Indii, mówi z jedna z opiekunek po angielsku. Alicja pyta coraz częściej jak na daną rzecz mówi Ryan, czyli synonim angielskiego!!!! - jestem troche dumna i trochę przeciążona....
Powoli wracamy. Ciekawe czy z drugim dzieckiem wogóle damy radę tu częściej powracać.
Pozdrawiamy.
Mija dokladnie ponad pol roku od ostatniego wpisu - Alicja bedzie mieć dokładnie 33 miesiące, brakujące 3 miesiące do 3 roku życia.
Brakuje też okolo niecałe 3 tygodnie i Alicja będzie mieć braciszka i będzie prawdziwą starszą siostrą.
Rozpoczniemy nowy etap życia. Nowy etap językowy...Cokolowiek to będzie jeszcze znaczyć.
Podsumowanie językowo:
- używa coraz więcej słów po polsku i po hiszpańsku
- dodatkowo coraz częściej pyta tak jak to robiła w przeszłości jak na dane słowo mówi się po niemiecku. Używa zawsze tego samego triku, pytania: - jak mówi Monja (Monja dziewczyna ze żłobka, która nagle od września pracuje w przedszkolu, czyli w innej sali, nadal jest synonimen "języka niemieckiego")
- coraz więcej mówi w zdaniach z czasownikiem, przymiotnikiem lub przyslówkiem
- coraz częściej brak jej słów po polsku w glębszych/rozwiniętych pytaniach/rozmowach - żeby się do końca wyrazić - w tym momencie w polskim, na pytanie nie znając/nie wiedząc jak odpowiedzieć mówi tak śmiesznie: "TaK". to ja wtedy, ale Alicja co "Tak"? I próbujemy i wałkujemy i rozwijamy wątek. Wymaga to naprawdę czasu i cierpliowści...
- po hiszpańsku osiągnęła, dzięki ciąży i mojej wieczornej niedyspozycji do czytania jej bajeczek, świetny rytuał i poziom wspólnego czytania z Krokodylkiem. Tym samym można powiezdieć, że z mniejszym wysiłkiem jej poziom hiszpańskiego i zasób słów po hiszpańsku nie różni się nadzwyczajnie od poziomu polskiego.
Poza tym, Krokodylek Tatulek tak się rozwinął w tej oto roli wieczornie czytającego, tak to lubi i praktykuje, że między marcem a lipcem Alicja prawie nie odczuwała potrzeby mojego czytania jej :-( Do dziś dzień przeciętnie 6-7 dni w tygodniu wieczorem Alicja preferuje czytanie z tatą po hiszpańsku. świetną pomocą jest przy tym mały gadżet. To lampka rowerowa, którą Tatulek kupił na czoło, żeby mógł jeździć w ciemnościach. Okazuje się, ze ta lampka to pełna frajda. W pokoju zostaje zgaszane światło i Tatulek zakłada lampkę na głowę, ona daje tyle światła, że wystzarcza im oboje na oglądanie książeczki i jest już wystarczająco tajemniczo, ciekawie i motywująco dla Alicji.
Przyznam się, że jeśli ja czytam leżąc obok z brzuchem też zakładam lampkę. Nie wyobrażam sobie już czytania inaczej lub z dużą zapaloną lampką lub mała lampką obok. Musi być lampka na czole.
Wyobraźcie sobie takich ala czystych wykąpanych leżących górników :-)
- od 2 tygodniu po powrocie z wakacji - w żłobku pewien chłopiec, którego rodzice pochodzą z Indii, mówi z jedna z opiekunek po angielsku. Alicja pyta coraz częściej jak na daną rzecz mówi Ryan, czyli synonim angielskiego!!!! - jestem troche dumna i trochę przeciążona....
Powoli wracamy. Ciekawe czy z drugim dzieckiem wogóle damy radę tu częściej powracać.
Pozdrawiamy.
20.2.16
Nasze subiektywne polskie hity ksiazkowe: część 2
Oto parę kolejnych pozycji z naszych subiektywnie postrzeganych fajnych książeczek dla dwulatka/i w języku polskim:
28.1.16
27.1.16
Nasze subiektywne polskie hity ksiazkowe: część 1
Nasza mala niedoszła poliglotka mimo flirtowania z nowymi technologiami jak telefonem smartfon i pierwszym zauroczeniem filmem anonimowanym świnką Peppa lubi jednak "czytać" książki tzn. jak jej się czyta ksiażęczeki.
Podejrzewam, że u innych rodziń jest podobnie z tematem książeczek. Człowiek dużo kupuje i testuje. Każde dziecko jest inne. Alicja nie lubi "wszystkiego" tzn. każdej książki/opowieści lub bajki, co jej pod nos podkładamy i czytamy. Ma swoich ulubieńców. A czytający też chętniej sięga po książkę, bajkę, opowieść, która mu się podoba.
W naszej rodzinie to tatie sprawia większą trudność wogóle zdobyć uwagę małej, i zainteresować ją. Samemu tatulkowi mało hiszpańskich pozycji się podoba...
Twierdzi, że to my z Polski mamy szczęście i mamy tyle fajnych, ciekawych i "edukacyjnych" pozycji. Albo jest "coś" w tym jego stwierdzeniu albo próbuje znaleść wymówki i usprawiedliwienia dla siebie.
Oto parę pozycji z naszych subiektywnie postrzeganych fajnych książeczek dla dwulatka/i
11.1.16
2 lata minęło i ja wracam, powoli
Czas znowu nadrobić zaległości i odrobić moją pracę domową. Czas na refleksje po 2 latach życia z naszą córunią i wszystkim co z nią związane. W szczególności z wielojęzycznością.
Ku mojemu zaskoczeniu ten blog jest czytany.
Do tego wpisu zmotywowała mnie Udomowiona. I za to jej tutaj dziękuję.
Strona Udomowionej
Strona Udomowionej
21.10.15
21 miesięcy
Wytrwam i zrobię to kolejny raz. Napiszę, uwiecznię. I już czuję, że dłużej niż 24 miesiące podsumowania tego typu sensu nie mają. Nie dam rady. Natłok zajęć, praca, żłobek itd. Poza tym człowiek zaczyna być już spokojniejszy. Myślę już coraz pozytywniej, że rozwój mowy wielojęzyczka ma się dobrze. Widzę co miesiąc, że słówek przybywa, że ochota i zainteresowanie są.
Pisać zamierzam, popisywać i coś tam rozpamiętywać. Ale nie tylko o mowie.
Włączę trochę na luz po 2 roczku życia :-)
A może po 24 miesiącu tak ruszy temat mowy w trzech językach, że wtedy to dopiero będę mieć co pisać i czym się dzielić. A jeszcze ważniej, będę mieć więcej doświadczenia, porównania, dystansu do rozwoju mowy naszej Alicji?
Póki cosprawy się mają tak:
Pisać zamierzam, popisywać i coś tam rozpamiętywać. Ale nie tylko o mowie.
Włączę trochę na luz po 2 roczku życia :-)
A może po 24 miesiącu tak ruszy temat mowy w trzech językach, że wtedy to dopiero będę mieć co pisać i czym się dzielić. A jeszcze ważniej, będę mieć więcej doświadczenia, porównania, dystansu do rozwoju mowy naszej Alicji?
Póki cosprawy się mają tak:
7.10.15
Obserwacje i rozterki
Ostatnie miesiące skupiłam się między innymi na podsumowaniu kolejnego miesiąca z życia Alicji ze specjalną uwagą na rozwoju mowy i zbieraniu "słówek". Zdominował nas ten temat mowy!!!
Mimo wszystko nadal obsweruję jej ogólny rozwój, wzrost fizyczny, jej sposób na zabawę w pokoju, na placu zabaw czy w ośrodku rodzinnym. Widzę zmiany po bardzo intensywnym pobycie w Hiszpanii w towarzystwie rodziny i dominującym języku hiszpańskim. Próbuję też te wszystkie małe, inny chwile poza mową wyłapywać...A dziś tak mnie wzięło na napisanie tego wszystkiego, bom ciekawa jak do tych przemyśleń moich podejdę za rok, dwa lub pięć...
Mimo wszystko nadal obsweruję jej ogólny rozwój, wzrost fizyczny, jej sposób na zabawę w pokoju, na placu zabaw czy w ośrodku rodzinnym. Widzę zmiany po bardzo intensywnym pobycie w Hiszpanii w towarzystwie rodziny i dominującym języku hiszpańskim. Próbuję też te wszystkie małe, inny chwile poza mową wyłapywać...A dziś tak mnie wzięło na napisanie tego wszystkiego, bom ciekawa jak do tych przemyśleń moich podejdę za rok, dwa lub pięć...
13.9.15
Podsumowanie 20 miesiąca
Latem nigdy nie wiadomo w co włożyć ręce. Jest tyle aktywoności i rzeczy do zrobienia, zobaczenia i wypróbowania. Więcej czasu jest się poza domem niż w domu, a jeszcze mniej przed kompem :-) Prawda?
U nas dokładnie tak zazwyczaj bywa w miesiącu sierpniu. W tym roku Alicja pod koniec sierpnia skończyła 20 miesięcy. Ciekawy był ten czas.
Oto małe podsumowanie ze szczególnym uwzględnieniem rozwoju mowy.
U nas dokładnie tak zazwyczaj bywa w miesiącu sierpniu. W tym roku Alicja pod koniec sierpnia skończyła 20 miesięcy. Ciekawy był ten czas.
Oto małe podsumowanie ze szczególnym uwzględnieniem rozwoju mowy.
5.8.15
Podsumowanie 19 miesiąca
Czas na małe podsumowanie 19 miesiąca z życia małego wielojęzyczka. Nasza Alicja rośnie jak na drożdzach - ma wspaniały apetyt, jest energiczna, ruchliwa i pokazuje coraz więcej "charakterku". Z mową nadal nie ma wielkiego szału. Próbuje się komunikować i wyrażać na wiele sposobów. Najchętniej jednak strasznym krzykiem. Z zasobu słów niewiele nowego, ale warto i to zapisać.
9.7.15
Mowa półtorarocznego trzyjęzyczka
Nasz jeszcze niedoszły wielojęzyczek robi małe postępy z zakresu mowy. Powoli, powoli się rozkręcamy. Aczkolwiek Alicja powtarza znacznie chętniej niż wpada na pomysł używania dobrowolnie i spontanicznie słówek, które jest w stanie powtórzyć. A szkoda, bo jednak byłoby nam dużo łatwiej się choćby nawet tylko podczas jedzenia i szczególnie w kuchni razem dogadać.
25.6.15
Przełomowa nauka przez zabawę i półtora roku za nami
W tym poście chcę się podzielić doświadczeniami, obserwacjami, postępami w nauce (czytania) samogłosek u (wielojęzycznego) dziecka - chciałabym też zachęcić wszystkich innych wychowujących dzieci jedno czy wielojęzyczne ogólnie do nauki przez zabawę, do wczesnej nauki czytania w języku ojczystym, szczególnie żyjąc poza jego granicami.
Chiałabym poprzez ten post i nasze stawianie kroczków w tym kierunku dodać innym motywacji i skrzydeł. My oboje z mężem jesteśmy PRZEKONANI - opłaca się ćwiczyć, uczyć, spędzać ze sobą czas, bawić się, by móc potem razem się cieszyć wspólnym postępem i efektami - widzieć ten dumny uśmiech dziecka i iskry w jego oczach...
16.6.15
Z życia naszej polskiej grupy zabawowej
Małe podsumowanie naszego spontanicznego spotkania w środku czerwca w ramach polskiej grupy zabawowej.
Chciałam przy tym podzielić się naszym aktualnym przebiegiem, które wzbogadza się małymi kroczkami o nowe elementy (konkretnie piosenki, gry, zabawy).
Chciałam przy tym podzielić się naszym aktualnym przebiegiem, które wzbogadza się małymi kroczkami o nowe elementy (konkretnie piosenki, gry, zabawy).
11.6.15
17 miesięcy
Już jakiś czas temu chciałam odrobić moją osobistą pracę domową i udokumentować 17 miesąc Alicji. Obecnie jesteśmy w intensywnym w aktywności rodzinno - hobby czasie, w miesiącu już 18 - czyli półtora roku już prawie za nami!!!
8.5.15
Zabawy sensoryczno-motoryczne dla (wielojęzycznego) malucha
Zdaję sobie coraz cząściej sprawę, że każde dziecko, także wielojęzyczne, nie samą mową żyje...
Tym postem chcę sobie i innym czytającym, wychowującym, dzieciom w rozwoju pomagającym przypomnieć i uprzytomnieć, że w całym dziecka (także wielojęzyczka) rozwoju niesamowitą rolę odgrywa także sensoryka i motoryka.
W tym poście skupię się tylko na takich oto ćwiczeniach, wspomagających ruchy i zmysły małego dziecka. Oto kilka przykładów naszych domowych ćwiczeń. Lubimy takie, bo nie trzeba nic koniecznie nowego kupować. Najlepiej coś zorganizować z tego, co jest w domu czyli zabawy i zabawki z odpadów "recycling" śmieci.
Tym postem chcę sobie i innym czytającym, wychowującym, dzieciom w rozwoju pomagającym przypomnieć i uprzytomnieć, że w całym dziecka (także wielojęzyczka) rozwoju niesamowitą rolę odgrywa także sensoryka i motoryka.
W tym poście skupię się tylko na takich oto ćwiczeniach, wspomagających ruchy i zmysły małego dziecka. Oto kilka przykładów naszych domowych ćwiczeń. Lubimy takie, bo nie trzeba nic koniecznie nowego kupować. Najlepiej coś zorganizować z tego, co jest w domu czyli zabawy i zabawki z odpadów "recycling" śmieci.
28.4.15
Szesnaście miesięcy mineło jak jeden dzień
Trochę się u nas uspokoiło, znormalizowało i życie znów nabrało rutyny...
Alicja chodzi coraz chętniej na parę godzinek przedpołudniem do żłobka i zaczyna powoli mi z uśmiechem na buzi machać mi rączką na pożegnanie.
Czas biegnie nieubłagalnie szybko, dziecko rośnie, rozwija się, wiosna idzie, lato idzie...Jak ważne jest teraz cieszyć się chwilą, wspólnym czasem, delektować się każdym momentem...Wiem, czuję, że to wszystko tak szybko mija...
Dlatego znowu, mniej lub więcej pilnie, ale starałam się zapamiętywać i zapisywać jakiekolwiek mniejsze i większe osiągnięcia i upodobania Alicji i jej miesiąca szesnastego.
Alicja chodzi coraz chętniej na parę godzinek przedpołudniem do żłobka i zaczyna powoli mi z uśmiechem na buzi machać mi rączką na pożegnanie.
Czas biegnie nieubłagalnie szybko, dziecko rośnie, rozwija się, wiosna idzie, lato idzie...Jak ważne jest teraz cieszyć się chwilą, wspólnym czasem, delektować się każdym momentem...Wiem, czuję, że to wszystko tak szybko mija...
Dlatego znowu, mniej lub więcej pilnie, ale starałam się zapamiętywać i zapisywać jakiekolwiek mniejsze i większe osiągnięcia i upodobania Alicji i jej miesiąca szesnastego.
Abonnieren
Posts (Atom)



.jpg)